Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Opowieść wigilijna - streszczenie - strona 7

przyniesiono rzeczy pochodzące z mieszkania skąpca, który umarł samotnie. Ci ludzie także wyśmiewali się ze zmarłego. Scrooge rozpoznał w łupach swój dobytek.

Po chwili przenieśli się na chwilę do domu zmarłego i tu naszły Scrooge kolejne refleksje. Następnie wrócili do mieszkania kancelisty. W izbie nie panowała już radość. Domowników przepełniał smutek. Pan domu oznajmił żonie, że widział już na cmentarzu miejsce przeznaczone dla ich synka. Wszedł do pokoiku i ucałował zwłoki dziecka. Bob opowiedział żonie o spotkaniu na ulicy, zaczepił go bowiem siostrzeniec Scrooge'a i zaoferował swoją pomoc.

Kolejnymi miejscami, które odwiedzili był kantor, w którym miejsce Scrooge'a zajmował już inny mężczyzna i cmentarz, na którym znajdował się grób z wyrytym nazwiskiem Ebenezera. Teraz ostatecznie zrozumiał o jakim zmarłym była mowa. Upadł na kolana i błagał ducha, aby zmienił jego przeznaczenia, obiecywał poprawę. Duch jednak zniknął i kupiec z powrotem znalazł się w swoim łóżku.

Strofka piąta
Koniec opowieści

Scrooge był szczęśliwy, że żyje. Płakał i dziękował za lekcję, którą otrzymał. Wybiegł na ulicę zachwycony śnieżnym krajobrazem i spytał małego chłopca o datę. Gdy dowiedział się, że to dzień Bożego Narodzenia ucieszył się, że nie zmarnował kolejnych świąt. Poprosił chłopca o kupno największego indyka i przyniesienie go do jego mieszkania. Obiecał słoną zapłatę chłopcu za fatygę, więc ten pobiegł do sklepu uradowany. Scrooge spoglądał na kołatkę na własnych drzwiach, gdzie wcześniej ukazała się twarz Marleya i postanowił, że będzie kochał ten przedmiot do końca życia, ponieważ odmieniła jego życie. Niedługo potem subiekt przyniósł indyka. Ebenezer poprosił o zaniesienie indyka do mieszkania kancelisty, a sam udał się na przechadzkę. Uśmiech na jego twarzy powodował, że przechodnie