Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Opowieść wigilijna - streszczenie

Pierwsza strofka
Duch Marleya

Scrooge dzień Wigilii Bożego Narodzenia spędzał samotnie. Siedział w swoim gabinecie i wspominał zmarłego siedem lat wcześniej przyjaciela, byłego wspólnika, na którego pogrzebie pojawił się jedynie on sam. Na drzwiach nadal widniał napis „Scrooge i Marley”, mimo że gabinet należał już tylko do jednego z mężczyzn. Podobnie jak zmarły, Scrooge był chciwym i samotnym człowiekiem. W jego życiu najważniejszą rolę odgrywały pieniądze. Ebenezer jako jedyny odziedziczył fortunę Marleya. W stosunku do podwładnych był bardzo wymagający i nie był wśród nich lubiany.

Scrooge obserwował pracę swojego kancelisty kopiującego listy. W kantorze było bardzo zimno, mimo to pracownik bał się wstać i dołożyć do ognia. Wiedział, że grozi mu za to usunięcie z pracy. Owinął się więc grubym szalem i kontynuował swoją pracę w ciszy.

Do kantoru wszedł siostrzeniec Scrooga. Był radosnym i zadowolonym z życia człowiekiem. Promieniowała od niego dobroć i szczęście. Zaprosił wuja na kolację wigilijną urządzaną w jego domu. Ten niestety odmówił wyrażając swoją dezaprobatę do tego rodzaju przerw w pracy. Zrezygnowany siostrzeniec nie wdawał się już z wujem w dalsze dyskusje, złożył jedynie życzenia pracownikowi i wyszedł.

Niedługo potem do biura weszli ludzie zbierający datki na biednych. Przedstawili Scrooge'owi listę potrzeb biedaków i cele, na które są przeznaczone pieniądze. Mężczyzna wyprosił ich zdegustowany i oznajmij, że nie będzie umilał dni wolnych ludziom, którzy nie garną się do pracy.

Dzień chylił się ku końcowi, mężczyźni skończyli pracę i Scrooge oznajmił podwładnemu, iż dzień 25 grudnia będzie miał wolny. Nie omieszkał dodać, że nie pochwala faktu, że będzie zmuszony zapłacić mężczyźnie również za ten dzień. Po wyjściu z kantoru Scrooge udał się do jadłodajni